• Czwartek, 14 grudnia 2017

    imieniny: Alfreda, Jana, Izydora

Felieton - Na progu nadziei

Sankcje za rozsądek?

Piątek, 16 czerwca 2017 (18:46)

Komisja Europejska przyjęła nową strategię i procedury wobec Polski, Węgier i Czech. Ich celem jest wywarcie presji na suwerenne państwa członkowskie i wymuszenie przyjmowania fali migrantów napływających do Europy.

Ten akt ma z pewnością charakter propagandowy i w pewnym sensie symboliczny. Trudno jest wyrokować o konsekwencjach prawnych i ekonomicznych tego aktu. Komisja Europejska działa bowiem – wedle wszelkich znaków na niebie i na ziemi, w tym znaków pisma składającego się na konstytucję dla Europy – w sposób bezprawny.

Jest to więc akt propagandowy, dość wyrazisty w swojej wymowie. Oznacza ignorancję struktur unijnych wobec prawa, oznacza naruszenie zasad suwerenności, ale także zasad etyczno-społecznych, które wedle Traktatu z Maastricht miały fundować Unię Europejską. Myślę o zasadzie solidarności i subsydiarności.

Decyzje Komisji Europejskiej, co nie może dziwić, są szeroko komentowane zarówno przez polityków rządzącej formacji, jak i przez polityków opozycji. Przedstawiciel tej ostatniej, były minister w rządzie Platformy, a obecnie europoseł stwierdził w swoim komentarzu do zaistniałej sytuacji: „Migracja jest potrzebna, brakuje miejsc do pracy, starzeje się społeczeństwo… […] Trzeba wyjaśniać, czy te zagrożenia są, czy ich nie ma. Trzeba osłabiać poziom lęku”.

To zdanie Michała Boniego trochę mnie zastanowiło. Nawet bardziej niż jego spekulacje na temat zmiany klimatu politycznego w Europie wobec Polski czy dobre rady dla aktualnie rządzących: „Polski rząd ma szansę powiedzieć, że otworzymy nasze granice na uchodźców. To ludzie sprawdzeni, żadne nowe fale, wszystko jest już jasne. […] Rząd na razie odwraca się plecami!”.

Stwierdzenie: „Migracja jest potrzebna, brakuje miejsc do pracy, starzeje się społeczeństwo”, wskazuje na to, że pan poseł chyba zapomina o upływie czasu. Nie uwzględnia kilku czynników. Tego choćby, że Polsce potrzebna jest przede wszystkim reemigracja. Potrzebny jest powrót do kraju tych, którzy w większości za rządów Platformy wyjechali z Polski z racji ekonomicznych. Zadaniem każdego polskiego rządu jest priorytetowa troska o polskich obywateli, o członków polskiego, własnego narodu. Oczywiście, w świecie otwartych granic i deklarowanego wolnego rynku nie sposób uniknąć przepływu pracowników z różnych państw. Ale w tym miejscu otwiera się spojrzenie na realną sytuację polityczno-ekonomiczną, a nie na wydumane analizy populistyczne. Do Polski za pracą przyjeżdżają od lat głównie ludzie bezpośrednio zza wschodniej granicy. To są Ukraińcy, Białorusini, Litwini. Zwłaszcza pierwsza z tych nacji jest w sytuacji szczególnej. Dla wielu z tych ludzi emigracja jest realną ucieczką od sytuacji stanu wojny we wschodniej Ukrainie. Co jest sprawą ogromnie ważną – wręcz decydującą: można mieć nadzieję co do integracji kulturowej Ukraińców czy Białorusinów w Polsce, tak jak realna okazała się w wielu przypadkach integracja Polaków w krajach zachodnich. Czy można mówić o integracji islamistów w krajach europejskich, w tym w Polsce? To pytanie retoryczne.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr