• Sobota, 19 sierpnia 2017

    imieniny: Jana, Bolesława, Juliana

Lekcja ręcznych

Poniedziałek, 12 czerwca 2017 (20:54)

Towarzyski turniej w norweskim Elverum uzmysłowił wszystkim, jak wiele pracy czekać będzie Piotra Przybeckiego, nowego selekcjonera reprezentacji Polski piłkarzy ręcznych.

Po sportowych latach tłustych, przychodzą lata chude – tak bywa, szczególnie po rewolucjach, a przecież w kadrze Biało-Czerwonych doszło do rewolucji totalnej. Po dymisji Tałanta Dujszebajewa z gry w narodowych barwach zrezygnowali kolejni jej byli liderzy, pozostało jedynie kilku, mających międzynarodowe doświadczenie. W zasadzie można ich policzyć na palcach jednej ręki: Piotr Chrapkowski, Przemysław Krajewski, Adam Malcher, Michał Daszek. Pozostali to debiutanci albo prawie debiutanci, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z reprezentacyjnym handballem.

Pierwszym ich sprawdzianem był turniej w Elverum. Nasi zmierzyli się tam z rywalami mocnymi, stąd było wiadomo, że głównym ich celem będzie zdobywanie nauki i doświadczeń. Rozpoczęli jeszcze przyzwoicie, od porażek ze Szwedami 27:33 i Islandczykami 21:24. W obu tych meczach przez kilkadziesiąt minut spisywali się przyzwoicie (z Islandczykami nawet dłużej), ale im dalej, tym było gorzej. Katastrofa nastąpiła w potyczce z Norwegami: wynik 22:41 pokazał, jaki dystans dzieli obecnie Biało-Czerwonych od czołowej drużyny świata. Takiej, jaką sami byli jeszcze rok temu, kiedy to otarli się o olimpijski medal.

Przybecki wie, że przed nim arcytrudne zadanie. Malcher, jeden z najbardziej doświadczonych zawodników w kadrze, przyznał niedawno, że Polska może i powinna pójść drogą Niemiec. – Oni też odmłodzili kadrę, potem cierpliwie przeczekali trzy wielkie imprezy i w końcu zostali mistrzami Europy – powiedział.

Na razie nasi muszą dokończyć eliminacje do mistrzostw Europy. Już wiedzą, że do nich nie awansują, choć w dotychczasowych meczach pojawiały się i grały wielkie gwiazdy polskiego szczypiorniaka: Karol Bielecki, Michał Jurecki, Kamil Syprzak. W środę Biało-Czerwoni zmierzą się w Niszu z Serbami, a cztery dni później zagrają w gdańsko-sopockiej Ergo Arenie z Rumunią. Po czterech rozegranych meczach mają na koncie jeden punkt, za remis z Białorusią.

Piotr Skrobisz