• Piątek, 23 czerwca 2017

    imieniny: Wandy, Zenona, Prospera

„Lewy” razy trzy i mundial bliżej

Sobota, 10 czerwca 2017 (23:26)

Piłkarska reprezentacja Polski, po trzech golach Roberta Lewandowskiego, pokonała w Warszawie Rumunię 3:1 w meczu grupy E eliminacji mistrzostw świata. Dzięki temu Biało-Czerwoni utrzymali sześć punktów przewagi nad Czarnogórą i Danią, znacznie przybliżając się do realizacji celu.

Jedynego celu – jakim jest awans na mundial w Rosji. Przed dzisiejszym spotkaniem trener Adam Nawałka, zgodnie zresztą z przypuszczeniami, dokonał dwóch zmian w składzie. Miejsce pauzującego za kartki Kamila Glika zajął Thiago Cionek, w bramce Łukasza Fabiańskiego zastąpił Wojciech Szczęsny. Polacy od początku przejęli kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami, acz trzeba przyznać, że długo, poza miażdżącą przewagą w czasie posiadania piłki, niewiele z niej wynikało. Rumuni bronili się niemal całym zespołem, nasi byli zmuszeni do ataku pozycyjnego, długo i często wymieniali między sobą podania, lecz brakowało tego, co najważniejsze: strzałów. W 28 minucie Biało-Czerwonym pomógł jeden z rywali, który chyba niepotrzebnie przytrzymał Roberta Lewandowskiego w polu karnym. Kapitan naszej drużyny padł na ziemię, a sędzia, niespodziewanie dla rywali, wskazał na „wapno”. Po chwili sprawiedliwość wymierzył sam poszkodowany, zdobywając pierwszego gola.

Po nim Polakom zaczęło grać się łatwiej i swobodniej. W 36. min fantastycznym podaniem Krzysztof Mączyński uruchomił Kamila Grosickiego, ten mógł zapytać bramkarza rywali, w który róg posłać piłkę, a posłał ją… wprost w niego. Chwilę później Mączyński mógł zapisać na swym koncie genialną asystę, tym razem wypatrzył Lewandowskiego, ale ten wdał się w niepotrzebny drybling i okazję zmarnował. W końcówce prezentujący się wybornie „Mąka” doznał kontuzji i musiał przedwcześnie opuścić boisko. Zastąpił go Grzegorz Krychowiak.

Do przerwy gra Polaków mogła się podobać, prowadzili zasłużenie, byli o klasę lepsi. Drugą połowę zaczęli również imponująco i szybko podwyższyli prowadzenie na 2:0. W 57. min ponownie na listę strzelców wpisał się Lewandowski, tym razem trafiając po pięknym strzale głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Piotra Zielińskiego – jednego z najlepszych na murawie. W 61. minucie pomocnik Napoli padł faulowany w polu karnym, sędzia ponownie bez wątpliwości wskazał na punkt znajdujący się na 11. metrze, ponownie do piłki podszedł Lewandowski i ponownie nie dał bramkarzowi rywali szans. 3:0 – to był już pogrom.

Nasi od tego momentu zwolnili. Nie chcieli już forsować tempa, nie chcieli dobijać gości, a może uznali, że prowadząc tak wysoko, nic złego spotkać ich nie może. I nagle zrobiło się nerwowo. W 77. min Bogdan Stancu, zupełnie nieatakowany, przy biernej postawie Polaków, zdecydował się na strzał z dystansu, piłka odbiła się dodatkowo od Michała Pazdana i zaskoczyła Szczęsnego. Rumuni nagle uwierzyli, że nie wszystko jeszcze stracone, a nasi przez kilka minut mieli problemy z odzyskaniem swojego rytmu. W końcówce kibicom serca zabiły mocniej, gdy w polu karnym do piłki doszedł Sergiu Hanca, na szczęście uderzył ją ponad poprzeczką – a gdyby trafił na 3:2, zrobiłoby się dość nieciekawie.

Te kilkanaście słabszych minut nie mogło jednak zmienić całości obrazu. Polacy rozegrali kolejny bardzo dobry mecz, pokazali świetną organizację, świetne przygotowania taktyczno-motoryczne, Lewandowski, Zieliński i Mączyński (choć musiał wcześniej zejść z boiska) zasłużyli na najwyższe noty, a nasza reprezentacja wykonała kolejny wielki krok na drodze do mundialu. Nadal ma sześć punktów przewagi w tabeli grupy nad Czarnogórą, która dziś pokonała 4:1 Armenię oraz Danią, która wygrała 3:1 z Kazachstanem.

Polska – Rumunia 3:1 (1:0). Bramki: Robert Lewandowski (29. – karny, 57., 62. – karny) – Bogdan Stancu (77.). Żółte kartki: Christian Sapunaru. Sędzia: Ruddy Buquet (Francja). Widzów 57 128.

Polska: Wojciech Szczęsny – Łukasz Piszczek, Thiago Cionek, Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk – Jakub Błaszczykowski, Karol Linetty (72. Arkadiusz Milik), Piotr Zieliński (81. Łukasz Teodorczyk), Krzysztof Mączyński (44. Grzegorz Krychowiak), Kamil Grosicki – Robert Lewandowski.

 

 

Piotr Skrobisz