• Niedziela, 22 października 2017

    imieniny: Filipa, Halki, Korduli

Kubica coraz bliżej marzeń

Czwartek, 8 czerwca 2017 (07:14)

Nie jestem w stanie przewidzieć, co przyniesie przyszłość, ale wiem, że po rocznych przygotowaniach przejechałem mnóstwo okrążeń dobrym, stałym tempem, w trudnych warunkach – przyznał Robert Kubica po testach bolidu Formuły 1 zespołu Renault.

Za Kubicą – jedynym Polakiem, który dotarł do Formuły 1, jeździł w niej przez kilka lat, wygrywając w tym czasie jeden wyścig, w Kanadzie – szczególny dzień. Czekał na niego przeszło sześć lat, od chwili tragicznego wypadku na trasie rajdu w Ligurii. Wtedy był u szczytu, miał przyszłość przed sobą, prawdopodobnie wielką, bo wielu fachowców przewidywało, że prędzej czy później nie tylko trafi do topowego zespołu, ale też zostanie w jego barwach mistrzem świata. Wypadek, obrażenia, jakich w nim doznał, te plany przekreśliły. W jednej chwili ze sportowca myślącego o tym, jak być szybszym i lepszym, Kubica stał się kimś, kto musiał walczyć o sprawność. Marzeń nie porzucił, ale co musiał przejść, by dotrzeć we wtorek do Walencji, wie tylko on.

Tego dnia, po sześciu latach, znów zasiadł w bolidzie Formuły 1. W barwach tego samego zespołu, dla którego ścigał się na początku 2011 roku – Renault. Testy długo były objęte tajemnicą, zespół nie zdradzał, że jednym z kierowców, którzy tego dnia chwycą ze „stery”, będzie Polak. Okazało się to dopiero w poniedziałek i nie wyszło wcale od teamu. We wtorek Kubica pokonał 115 okrążeń toru w stworzonych przez Renault warunkach „kwalifikacyjno-wyścigowych”. To był dzień zamknięty na tym obiekcie, nikt nie mógł na niego wejść, robić zdjęć czy filmów, ale z informacji, jakie przeciekły, można wywnioskować, że Polak jeździł jak za dawnych czasów. Był szybszy m.in. od etatowego kierowcy zespołu Siergieja Sirotkina.

– Dla mnie to był niezwykle ważny dzień, także z emocjonalnego punktu widzenia. Minęło wiele czasu, odkąd po raz ostatni gościłem w padoku, przeżywałem różne koleje, były momenty, w których powrót do Formuły 1 nawet mnie wydawał się nierealny, ale cały czas pracowałem i robiłem wszystko, by sobie w tym pomóc. Byłem dumny, że wróciłem, że znów przejechałem bolidem F1, ale jednocześnie raz jeszcze uświadomiłem sobie, co straciłem – powiedział Kubica.

– To był wyjątkowy czas, spróbowaliśmy dla Roberta skonsolidować w jednym dniu cały weekend Grand Prix. Z pewnością Robert się zmienił, jednak jego komentarze i oceny sprawiły, że poczuliśmy, jakby czas się cofnął. Nie było łatwo wejść do bolidu po tylu latach, lecz Robert pokazał się ze świetnej strony – przyznał Alan Permane, dyrektor sportowy Renault.

Co ten test oznaczał? Na razie trudno wyrokować. – Nie wiem, co przyniesie przyszłość, ale wiem, że po rocznych przygotowaniach pojechałem dobrym, równym tempem w trudnych warunkach – podkreślił sam Kubica. Ale skoro przejechał aż 115 okrążeń, to nie były zwykłe testy. Nie był to tylko gest ze strony zespołu, który postanowił spełnić marzenie swego byłego kierowcy i zrewanżować mu się za to, co zrobił dla teamu nawet wtedy, gdy w jego barwach się już nie ścigał. Zresztą Robert zwykłe powtarzać, że nigdy nie wsiądzie do bolidu Formuły 1, gdy nie będzie pewien, że sobie w nim poradzi, że jego ograniczenia związane z wciąż nie do końca sprawną ręką nie okażą się przeszkodą nie do przeskoczenia. Ręka jest, jaka jest, ale Kubica wie, że nie stanowi już problemu, że jest w stanie jeździć, ścigać się nawet na ciasnych, krętych torach, stanowiących dla każdego ogromne wyzwanie. Musimy zatem uzbroić się w cierpliwość i poczekać, ale jest pewne, że to, co wydawało się nierealne, dziś nabrało całkiem konkretnych kształtów.

 

 

Piotr Skrobisz