• Sobota, 19 sierpnia 2017

    imieniny: Jana, Bolesława, Juliana

Wiara dziecka

Muzyka, która zabija dzieci

Środa, 31 maja 2017 (22:15)

Przemysł rozrywkowy z premedytacją niszczy młodych ludzi i buntuje przeciw Bogu.

Dzień 22 maja 2017 roku zapisze się w historii muzyki czarnymi zgłoskami. Zamachowiec-samobójca po koncercie młodej piosenkarki pop Ariany Grande zdetonował bombę, wskutek czego śmierć poniosły 22 osoby, a 119 zostało rannych. Liczba ofiar mogła być większa. W hali widowiskowo-sportowej Manchester Arena było 21 tysięcy osób, jak podawały media, „w większości rodziny, młodzież i dzieci”.

Wydarzenie to wstrząsnęło sceną muzyczną całego cywilizowanego świata. O ile jednak szeroko komentowano bestialstwo człowieka, który zdecydował się na tak szaleńczy krok w miejscu, gdzie byli niewinni ludzie, w większości młodzież, o tyle mało kto zauważył drugie dno tego nieszczęścia. Rodzice tysięcy dzieci i młodych ludzi pozwolili swoim latoroślom brać udział w koncercie piosenkarki, której muzyka, teksty, taniec nigdy nie powinny znaleźć się w obszarze zainteresowań młodego człowieka: epatują wulgarną erotyką, odwołują się do ciemności, śmierci, przemocy, satanizmu.

Ofiary demona

Najbardziej popularna piosenka wylansowana przez Arianę Grande na portalu YouTube niedługo przekroczy miliard (!) wyświetleń. Jak można przypuszczać, większość fanów tej artystki to młodzi ludzie. Już pobieżna analiza treści piosenki powinna uzmysłowić rodzicom, że piosenkarka uprawia „sztukę”, która niszczy młodego człowieka. Ariana Grande szokuje nie tylko perwersją, ale także upodobaniem do demonicznych sił i śmierci. Teledysk do jej innej piosenki został zrealizowany w konwencji koncertu. „Artystka” śpiewa na scenie, która, jak w teatrze, staje się przestrzenią cmentarza. Tańczy między grobami, a towarzyszące jej tancerki ubrane są w kostiumy symbolizujące śmierć. Po tragedii w hali w Manchesterze teledysk ten nabiera tragicznego znaczenia – tak często przywołując śmierć w czasie swoich koncertów, Grande stała się mimowolnym medium, które niesie ze sobą śmierć – w wymiarze dosłownym, ale przede wszystkim duchowym.

Młody człowiek, szczególnie dziecko (najmłodsza ofiara zamachu miała 8 lat!), karmiąc się treściami lansowanymi przez Arianę Grande i wielu jej podobnymi piosenkarkami, traci wrażliwość, niewinność, czystość serca, jest oswajany z perwersją, grzechem, buntem, jest zachęcany do zła – i ostatecznie traci szansę na życie wieczne.

Możemy tylko domyślać się, ilu młodych ludzi, będąc w grzechu ciężkim, podczas koncertu w hali w Manchesterze zginęło lub otarło się o śmierć – o wieczne potępienie – a odpowiedzialnością za stan ich dusz obarczyć trzeba „artystki” pokroju Ariany Grande i w ogóle współczesny przemysł rozrywkowy, który zamiast promować sztukę przyjazną młodemu człowiekowi – z premedytacją niszczy go i buntuje przeciw Bogu. Słusznie mówi Katarzyna Chrzan, filozof z Bydgoszczy, matka dwojga dzieci: „To jest logika demona – który za tym stoi – najpierw przyprowadzać dzieciaki do siebie, aby je zabijać, powolutku, a potem dosłownie”.

Warto przypomnieć, że Ariana Grande za pontyfikatu Benedykta XVI dokonała publicznej apostazji – aby wyrazić swój sprzeciw wobec Papieża, który uznał „Harry’ego Pottera” za szczególnie szkodliwą lekturę. Tym czynem być może zainspirowała wielu młodych ludzi do podobnych zachowań.

Walka o dusze

Zmarła w 1949 roku Alice Bailey, urodzona w Manchesterze angielska okultystka, pionierka ruchu New Age i szeroko pojętej walki z chrześcijaństwem na gruncie edukacji i kultury, powtarzała: „sztuka jest kluczem do zmiany kultury”. Aby zniszczyć chrześcijańskiego ducha, zwolennikom wizji świata bez Boga zalecała promować, szczególnie wśród młodzieży, sztukę bezczeszczącą i demoralizującą ludzką wyobraźnię.

Współczesna kultura masowa jest idealną realizacją w praktyce teorii Alice Bailey. Zwolennicy wizji świata bez pierwiastka Bożego, pompując niewyobrażalne sumy pieniędzy w przemysł rozrywkowy, kreują kolejne gwiazdy, których zadanie polega nie tyle na dawaniu rozrywki przez muzykę i śpiew, ile na przeobrażeniu, zredefiniowaniu kultury, co z kolei ma prowadzić do totalnego zniszczenia chrześcijańskiego ducha, zawłaszczenia dusz. Artyści szokują nie po to, by zaistnieć, ale by zmieniać duszę, osobowość odbiorcy, widza. Kultura masowa, szczególnie przez muzykę, teledyski, ma obniżać w dzieciach i młodzieży próg obronny przed tym, co szkodliwe. Ma zachęcać do buntu przeciw Bogu, rodzinie, wartościom, ukazywać zło i grzechy jako coś atrakcyjnego. Zdolność młodego pokolenia do odróżniania wartości od antywartości jest systematycznie niszczona. W ten sposób powstaje nowe społeczeństwo – ludzi „zombie”, którzy nie są zdolni do życia prowadzącego do możliwości spotkania się z Chrystusem w wieczności.

Muzyka, teksty, teledyski, choreografie taneczne, scenografie pojawiające się w twórczości i podczas koncertów gwiazd takich jak Madonna, Lady Gaga, Rihanna, Miley Cyrus, Ariana Grande i wielu innych, oswajają młode pokolenie z perwersją, wyuzdaniem, obrzydliwością i ideologiami antychrześcijańskimi. Liczne odwołania do sfery demonicznej prowadzą młodego człowieka do fascynacji osobowym złem, co skutecznie niszczy jego relację z Bogiem i osobowość.

Wyłącz telewizor

Na szczęście coraz bardziej wzrasta wśród rodziców świadomość, że nacechowane seksualnością występy gwiazd pop źle wpływają na dzieci. Brytyjska internetowa organizacja rodzicielska Netmums przeprowadziła kilka lat temu badanie na grupie 1500 rodziców. Ponad 80 proc. ankietowanych przyznało, że ich dzieci powtarzają z pamięci mające seksualne odniesienia teksty piosenek, a także naśladują prowokacyjne ruchy taneczne zaobserwowane u gwiazd pop.

Trzy czwarte pytanych potwierdziło, że starało się powstrzymać dzieci przed oglądaniem teledysków o erotycznym charakterze. Prawie dwie trzecie respondentów sądzi, że ich dzieci mogą być poddane presji przedwczesnej seksualizacji.

Znaczna część rodziców decyduje się wyłączać z ofert telewizji kablowych kanały muzyczne i uważnie przygląda się ofertom różnych szkół tańca bądź gimnastyki typu taniec brzucha, zumba, w których często pojawiają się prowokacyjne ruchy taneczne, niestosowne dla dzieci i młodzieży. Polskim rodzicom pozostaje naśladować tę część angielskich rodziców, którym zależy na ocaleniu przed zniszczeniem własnych dzieci. Warto także uczyć się angielskiego. Gdyby rodzice zrozumieli choć część tekstów piosenek, których namiętnie słucha i często rozumie ich własne dziecko, wiedzieliby zawczasu, przed czym je chronić.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Ks. Sławomir Kostrzewa