• Piątek, 23 czerwca 2017

    imieniny: Wandy, Zenona, Prospera

Przełom na Łączce

Czwartek, 25 maja 2017 (15:01)

Na Łączce, niezależnie od pogody, centymetr po centymetrze, na dużych metalowych sitach pracownicy Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN oraz wolontariusze przesiewają ziemię przesiąkniętą krwią Żołnierzy Wyklętych. Znajdują drobne kości, zęby, a także niewielkie elementy garderoby, np. metalowe guziki.

Kilka dni temu zespół prof. Krzysztofa Szwagrzyka odnalazł szczątki około 15 więźniów z ul. Rakowieckiej z lat 50. To odkrycie ma wielką wagę. Po raz pierwszy w czasie obecnego etapu prac udało się odnaleźć ludzkie kości w układzie anatomicznym, chociaż brakowało im czaszek oraz nóg. Można nawet typować, do kogo należą szczątki.

– Mamy przypuszczenia. Między sobą wymieniamy imiona, nazwiska oraz stopnie wojskowe – mówi prof. Szwagrzyk. Szef Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN zaznacza, że na identyfikacje należy jeszcze poczekać. Tożsamość odnalezionych osób zostanie ujawniona po badaniach genetycznych na konferencji w Pałacu Prezydenckim.

Zespół prof. Szwagrzyka, który na Łączce pracuje od pięciu lat, odnalazł już ponad 200 Żołnierzy Wyklętych. Nadal poszukuje około 100 osób, które w latach 40. i 50. zostały stracone w więzieniu na ul. Rakowieckiej, w tym m.in. gen. Augusta Emila Fieldorfa, rtm. Witolda Pileckiego, płk. Łukasza Cieplińskiego. Do tej pory zidentyfikowano ponad 50 ofiar komunistów, w tym między innymi dowódców oddziałów AK: mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zaporę”, a także ostatniego dowódcę Narodowych Sił Zbrojnych ppłk. Stanisława Kasznicę.

Nie koniec odkryć

Odkryte jamy grobowe ciągną się od alejki przy Panteonie Narodowym do muru cmentarnego. W okolicy tego miejsca mogą znajdować się jeszcze kolejne groby naszych bohaterów. Dalsze wykopaliska będą posuwały się w prawą stronę w kierunku panteonu i potrwają do końca czerwca.

Odnalezione szczątki ułożone były w jamach grobowych, których nie naruszyły koparki oczyszczające w latach 80. teren, by urządzić tu groby ludzi zasłużonych dla władz komunistycznych.

– Odkrycie pod względem wydobycia było dość trudne – mówi dr Tomasz Borkowski, archeolog kierujący wykopaliskami na Łączce. – Pracę zaczęliśmy prawie miesiąc temu. Wykop składa się przede wszystkim ze zbrojonego betonu, niewiele było tam ziemi – opowiada dr Borkowski.

Szczątki, które zostały odnalezione, znajdowały się w ścieżce pomiędzy grobami, ok. 1,5 metra pod ziemią. Odkryto także osobiste rzeczy ofiar, np. bardzo charakterystyczne okulary z tamtego okresu; mocno zniszczony medalik, fragmenty odzieży, butów oraz guziki, w tym wojskowe.

Z potrzeby serca

Na Łączce od rana do wieczora trwają prace. Przymocowane do krzyża na metalowym ogrodzeniu fotografie Żołnierzy Wyklętych przypominają o bohaterach, którzy czekają na odnalezienie i godny pochówek. W cieniu białych namiotów przy dużych sitach pracują przede wszystkim wolontariusze. Wraz z pracownikami BPiI dokładnie przesiewają ziemię.

Pani Małgorzata z warszawskiego Ursusa miała ogromną satysfakcję, ponieważ już w pierwszym dniu odnalazła kilka małych ludzkich kości, dwa zęby, a także guzik. Na kwaterze „Ł” jest od tygodnia. Pierwszego dnia pracowała 9 godzin. Przyjeżdża na Łączkę, ponieważ, jak mówi, ma do spłacenia dług wobec naszych bohaterów. – To dla mnie zaszczyt, że mogę tutaj pracować – podkreśla warszawianka.

Z potrzeby serca przyjeżdża na Łączkę pan Piotr, uważa, że to jego patriotyczny obowiązek. Tydzień wcześniej był z 22-osobową ekipą z Głogowa, która w zmniejszonym składzie również obecnie pracuje na kwaterze „Ł”.

Pierwszy dzień na Łączce jest pani Monika z Warszawy. Przeszła tak jak wszyscy wolontariusze szkolenie BHP i teraz przesiewa grudki ziemi, aby odnaleźć szczątki bohaterów i pozostałe po nich przedmioty. Ma nadzieję, że i ona dotknie tych narodowych relikwii. Praca na Łączce jest dla niej zaszczytem. Jest szczęśliwa, że może poświęcić swój czas, pracując na kwaterze „Ł”.

Marek Nadolski z działu logistyki Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN informuje, że do tej pory zostało przeszkolonych ponad 120 wolontariuszy, którzy niezależnie od pogody każdego dnia uczestniczą w pracach na Łączce. Przyjeżdżają nie tylko z Polski, ale także z zagranicy.

– Na wolontariat mogą zgłaszać się tylko osoby pełnoletnie – mówi Na- dolski. Wolontariusze pomagają przede wszystkim przy przesiewaniu ziemi, uczestniczą w pracach porządkowych i transportowych.

Odnalezione szczątki są oczyszczane z ziemi i przygotowywane do badań sądowo-medycznych prowadzonych przez medyka sądowego w laboratorium polowym. Z wybranych fragmentów kości pobierany jest materiał ekshumacyjny w celu przeprowadzenia przez genetyków badań DNA i identyfikacji.

Czerwona róża dla bohaterów

Piątek, 12 maja, nie był zwykłym dniem pracy na Łączce. Po godz. 13.00 na kwaterę „Ł” przyjechał prezydent Andrzej Duda, aby pokłonić się szczątkom Żołnierzy Niezłomnych oraz podziękować zespołowi prof. Szwagrzyka.

– Prace archeologiczno-ekshumacyjne, które IPN prowadzi na Łączce cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie, to służba dla Rzeczypospolitej – mówił prezydent. Zaznaczył, że jest to niezwykle ważne zadanie, które buduje godność naszego państwa. Prezydent rozmawiał z prof. Szwagrzykiem, a także z pracownikami Biura Poszukiwań i Identyfikacji oraz wolontariuszami. Na szczątkach ofiar komunizmu złożył symboliczną czerwoną różę.

Wśród pracowników IPN oraz wolontariuszy, którzy spotkali się z głową państwa, była także mec. Monika Mużacz-Kowal. Podobnie jak wielu pracowników Biura Poszukiwań przez kilka lat pracowała z ekipą prof. Szwagrzyka jako wolontariusz. Kilka miesięcy temu zawiesiła swoją togę w szafie i obecnie pełni obowiązki naczelnika Wydziału Identyfikacji w BPiI. Praca na Łączce jest dla niej spłatą części długu zaciągniętego krwią i cierpieniem naszych bohaterów. To również zaszczytny obowiązek i forma służby Polsce, która się wreszcie upomniała o swoich synów.

Za pośrednictwem „Naszego Dziennika” mec. Monika Mużacz-Kowal zwraca się z prośbą do krewnych ofiar totalitaryzmów o przekazywanie materiału biologicznego. – Im większą będziemy mieć bazę, tym szybciej przywrócimy tożsamość naszym bohaterom – apeluje.

Do końca czerwca materiał biologiczny można oddać w laboratorium polowym IPN na terenie cmentarza Wojskowego na Powązkach (obok kwatery „Ł”). Działa również specjalna infolinia: 797 891 397, za pośrednictwem której można umówić się z pracownikiem Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN na pobranie materiału DNA w całej Polsce.

Tuszowanie zbrodni

Na Łączce spotykam krewnych ofiar komunizmu – rodzinę ze Szwajcarii, wśród nich córkę oficera straconego w 1952 roku, która została poproszona o zabezpieczenie materiału biologicznego. Bez rodzin nie udałoby się nikogo zidentyfikować.

Każdego dnia na kwaterę „Ł” z potrzeby serca przychodzą ludzie, dla których praca zespołu prof. Szwagrzyka jest ważną częścią odkrywania prawdy o naszej najnowszej historii. – Zawsze kiedy jesteśmy w Polsce, przyjeżdżamy na Łączkę – mówi polskie małżeństwo ze Szwecji. – Nie możemy doczekać się momentu wydobycia wszystkich szczątków. Ufamy, że zostaną przywrócone im imiona. To są nasi bohaterowie – mówi z dumą w głosie Polka, która z mężem w stanie wojennym musiała opuścić Ojczyznę. Profesor Krzysztof Szwagrzyk znajduje chwilę, aby porozmawiać z mieszkańcami Sierpca, którzy specjalnie przyjechali na Powązki. Opowiadając o historii Łączki, przypomina, że rodziny ofiar przez wiele lat szukały swoich bliskich. Słyszeli jednak, że to tajemnica i nie można jej ujawniać. Jedna z opowieści z tamtego okresu mówi, że któregoś dnia na cmentarz Wojskowy na Powązkach przyszła wdowa z dziećmi. Prosiła grabarza, aby ujawnił miejsce pochówku jej męża. Pracownik cmentarza powiedział, że nie powie, zasugerował jednak, aby poszła za nim, i wskazał, że miejsce, przy którym się zatrzyma, jest tym, którego szuka. Zatrzymał się przy Łączce.

Komuniści wiele zrobili, aby zatuszować swoją zbrodnię. W połowie lat 50. teren kwatery został przysypany prawie dwumetrową warstwą ziemi. Następnie w latach 60. wykonano drogę asfaltową. Natomiast krótko przed stanem wojennym, w 1981 r., podjęto jeszcze jedną decyzję mającą utrudnić znalezienie Żołnierzy Wyklętych. Zdecydowano, że w tym miejscu zostaną pochowani ludzie zasłużeni dla władzy komunistycznej. Spoczęli tu ci, którzy wcześniej prowadzili śledztwa, wydawali wyroki śmierci.

Teraz jest czas odkrywania bohaterów. – Bez względu na to, kim jesteśmy, gdzie pracujemy i na kogo w ostatnich wyborach głosowaliśmy, Łączka jest miejscem świętym dla wszystkich Polaków – podkreśla prof. Szwagrzyk.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Ewa Sądej